Kronika historyczna zaprasza!
Gdyby albowiem i teraz, jak to u niego gdzie indziej jest rzeczą zwyczajną, usta swe miał rozwiązać; nie do jednego zapewne doprowadzałby źródła ukrywających się w ciemności działań, których najdogodniej było na jaśnie nie dobywać, jeśli mimowolnego wystąpienia na twarz rumieńca zgrozy miało się uniknąć. Bądź co bądź, rzuca bez zamiaru myśl jeszcze jedną doniosłości niepospolitej:
"Wielkie" mówi w ciągu dalszym "mnóstwo wieśniaków zbiegło się dla uczczenia pamięci młodzieńca, albowiem ich serca żal wielki ogarnął ze straty tak Bolesława króla, jak i syna jego Mieczysława, świeżo zmarłego."
Napotykając te słowa, zdawało by się, iż jesteśmy świadkami skruchy historyka, który naprawiwszy dosyć w myśl cudzą, nie może na koniec przewieść na sobie, ażeby nie wypowiedział długo tajonej wiadomości o stanie rzeczy prawdziwym, iż słyszymy znowu prostodusznego człowieka, przejednywającego opinią, który bez ogródki oświadczał na wstępie, iż "niewłaściwa jego mowa nie pochodziła z jego woli i umysłu.