Kronika historyczna zaprasza!

Atoli wyroki pomyślności śmiertelników nieprzyjazne, uciechę tę w boleść zmieniły, gasząc nadzieję rzadkiej prawości i kwiat wieku odcinając. Mówią bowiem, iż jacyś współzawodnicy, lękając się, ażeby krzywdy ojca się nie mścił, trucizną młodzieńca szlachetnych przymiotów zgładzili, † a że ci, którzy z nim społem na jednej uczcie napój podany spełniali, zaledwo od zagrażającej śmierci byli ocaleni. Po zgasłym zaś młodzieńcu Mieszku, cała Polska tak płakała rzewnie, jak macierz po stracie syna jedynego. Ani ci tylko, którym był znany zanosili się łkaniem, lecz i ci także szli za marami zgasłego szlochając, którzy go nigdy na oczy swe nie widzieli. Wieśniacy wszakże pługów, pasterze trzód swych odbiegali, rękodzielnicy zajęcia, wyrobnicy roboty, dla boleści po Mieszku, odkładali na bok, mali nawet chłopcy i dziewczęta, tudzież słudzy i służebnice, pogrzeb Mieszka znamionowali łzami i westchnieniami.