Kronika historyczna zaprasza!

Powiemy tu następnie jeszcze więcej, jaki by rodzaj zgonu właściwie rad przeznaczał temuż Bolesławowi, aby go jednocześnie mógł zgubić na duszy i na ciele. "Małżonka królewska" mówi w poruszeniu owej domniemanej litości "z przestrachem dowiadując się o wypadku męża i jego śmierci niezawodnej (?), wielce boleśnie zaczęła opłakiwać, że na ten koniec smutny swego małżeństwa i życia zachowaną, została, aby jej uszu dochodziły bezprzestannie obelgi na męża, aby jego towarzystwa widziała się pozbawioną w młodym jeszcze wieku i ostatniej nawet jemu nie mogła oddać posługi." A niżej znów o Mieczysławie, synu Bolesława: "Niedługo (po zamianowaniu Lamberta, rodaka Francji na objęcie biskupstwa po Stanisławie), wrócił także Mieczysław książę, syn Bolesława króla polskiego z baronami i panami polskimi, którzy wraz z królem, jako spólnicy zbrodni na świętym Bożym spełnionej, poszli do Węgier na wygnanie, przywołany będąc do swej siedziby rodzinnej przez stryja Władysława.